Samotność wśród książek i sprasowanych myszy*

… trzeba mi wrócić, do tego co było… do wędrowania… do książek zaczytywania i opisywania… do pisania… bo to co robię nie powie, że należy zwolnić, spowolnić, czy tez przystopować…

* * *

zbyt-glosna-samotnosc-b-iext24693165Samotność wśród książek i sprasowanych myszy*

O czym jest ta książka? O samotności, to zbyt proste chyba… o ludzkiej samotności i o bólu jaki ta samotność zadaje… o tym jest właśnie „Zbyt głośna samotność” Bohumila Hrabala. Książka, do której wróciłem po latach, wcześniej chyba mało rozumiejąc słów tam wiele napisanych i mało rozumiejąc istotę tego co przeżywał Haňťa, który trzydzieści pięć lat pracuje przy starym papierze i to jego jego love story.

„(…) ale taki już jestem, stale proszę o wybaczenie, i zdarzało się nawet, że prosiłem sam siebie, bym sam sobie wybaczył to, czym byłem, co tkwiło w mej naturze…”

Haňťa który trzydzieści pięć lat pracuje przy starym papierze, pakując go, dostrzega, że w tych książkach, które przychodzi mu zgniatać jest wiele pięknych opisów, wiele reprodukcji, które musi niszczyć… więc zaczyna tworzyć z nich małe „dzieła sztuki” a wiele z książek znosi do domu, który staję się świątynia książki ale też i zgubą dla niego, bo dwie tony książek nad głową wisi podczas gdy on śpi na łóżku pod nimi… książki stają się całym życiem Haňťi, i kiedy odsunięty zostanie od nich, wie, że książki znikną bezpowrotnie w obojętności nowych pracowników…
Całym życiem Haňťa są książki i jego maszyna, na której pracuje całymi dniami. Po przejściu na emeryturę zamierzał nawet swoją maszynę zabrać i postawić w ogrodzie, aby codziennie móc robić jedną paczuszkę, którą by ludzie podziwiali. Tak samo zachował się jego wuj, któremu koledzy po przejściu na emeryturę zbudowali w ogrodzie mini trasę kolejową, razem z budką i szlabanem – w ten sposób, co sobotę wuj mógł znów być szczęśliwym, poświęcając się swojej pracy. Bo praca to nie tylko przykry obowiązek, ale szczęście, całe życie.

„Siedzę już w domu w półmroku, siedzę na stołku, głowa opada mi i dotykam w końcu wilgotnymi wargami kolana, i jedynie w ten sposób zapadam w drzemkę. Niekiedy śpię tak w pozycji thonetowskiego krzesła aż do północy, a obudziwszy się unoszę głowę i nogawkę mam na kolanie przemoczoną od śliny, gdy zwinąłem się tak w kłębuszek i skuliłem niczym kotek na mrozie, niczym drewno fotela na biegunach, bo ja mogę pozwolić sobie na ten luksus, żeby być opuszczony, choć ja nigdy opuszczony nie jestem, ja jestem tylko sam, by móc żyć w zaludnionej myślami samotności, bo ja po trosze jestem entuzjastą nieskończoności i wieczności, a Nieskończoność i Wieczność chyba gustują w takich ludziach jak ja.”

to są chyba najmocniejsze słowa o samotności, taki manifest, krzyk jaki wśród wielu okrzyków o samotności… takiej samotności doświadcza wielu ludzi, jednak niewielu potrafi tak dosłownie o niej napisać… ja nie potrafię tak napisać, choć w wielu razach to co napisał Hrabal

I jeszcze kilka cytatów, które mnie urzekły, a które nadają sens życiu.. tak mi się wydaje…

„Lecz uśmiecham się, bo w teczce niosę książki, po których się spodziewam, że wieczorem dowiem się z nich o samym sobie czegoś, czego jeszcze nie wiem.”

„(…) ja w ogóle kochałem zmrok, to była jedyna chwila, kiedy miałem wrażenie, że może się stać coś wielkiego, że po zmierzchu, o zmroku wszystkie rzeczy są piękniejsze, wszystkie ulice, wszystkie place, że wszyscy ludzie wieczorem, gdy tak idą, są piękni niczym bratki, miałem nawet wrażenie, że ja również jestem pięknym młodym mężczyzną, o zmroku lubiłem przeglądać się w lustrze, lubiłem widzieć swoje odbicie w szybach wystaw sklepowych, nawet kiedy po zmierzchu dotykałem palcami twarzy, stwierdzałem, że nie mam ani jednej zmarszczki, ani koło ust, ani na czole, że z nadejściem zmroku w codziennym życiu nastąpiła ta pora, której na imię piękno.”

„jestem dzbanem pełnym żywej i martwej wody, starczy, bym się lekko nachylił, a cieką ze mnie same piękne myśli,”

„Dzięki książkom i z książek dowiedziałem się, że niebiosa wcale nie są humanitarne i że człowiek humanitarny nie jest, nie żeby nie chciał, lecz dlatego, że byłoby to sprzeczne z poprawnym myśleniem.”

I tylko śmierć zdaje się być przewidywalna… zgnieciony wraz ze swoimi książkami Haňťa nie pasuje do świata, który Go zaczął otaczać po latach, do nowoczesności, do bezdusznego książek zgniatania… zabiła Go obojętność wszystkich i wszystkiego… po trochu Go tak zabijała…

* tytuł zaczerpnąłem od kogoś… wydaje mi się tak bardzo pasujący do ksiazki

Nienawiść

nienawiscKsiążka Stanisława Srokowskiego poraża, poraża relacjami z Wołynia, zbrodnią i zawiścią… Nie czyta się tego łatwo, ani przyjemnie… opisy zbrodni zawsze trudno się czyta, ale jest coś w tej książce czego nie znalazłem w innych książkach opisujących ludobójstwo na Wołyniu… Trudny to i ciężki okres stosunków polsko-ukraińskich… ale też i tragedia wielu rodzin, kobiet… dzieci… Oby nigdy takie wydarzenia nie powtórzyły się… 

Dziewczyna z pociągu – Książka Pauli Hawkins

dziewczyna-z-pociagu-b-iext30259574Niesamowita książka, którą można tylko przeczytać w jedną noc… Sensacyjny wątek, zmienność akcji… i bardzo intrygująca fabuła…

Książka opowiada historię Rachel, rozwiedzionej alkoholiczki, która codziennie jeździ tym samym pociągiem, mijając po drodze urokliwe domki na przedmieściach, i codziennie obserwuje przez okno tę samą parę jedzącą śniadanie na tarasie. Z perspektywy Rachel życie Jess i Jasona – tak ich nazywa – jest idealne, w przeciwieństwie do tego, które jeszcze niedawno było jej udziałem. Pewnego dnia Rachel jest świadkiem sceny tak szokującej, że postanawia opowiedzieć policji o tym, co widziała; wkrótce jednak zaczyna się zastanawiać, czy na pewno była to mądra decyzja.

Dla mnie książka bardzo dobra, bardziej studium psychologiczne człowieka niż thriller… bardziej studium złożoności postaw i złożoności podejmowanych decyzji…

Dziewczyna, która sięgnęła nieba

dziewczyna-ktora-siegnela-nieba,big,499923Dziewczyna, która sięgnęła nieba, Luca Di Fulvio
Szesnastowieczna Wenecja, oszuści i niespodziewane uczucie – z tych składników można stworzyć cały ogrom przeróżnych historii. A różnych historii w książce znajdziemy wiele, czasem wydaje się nam, że są one ze sobą nie powiązane, by za kilkadziesiąt stron przeczytanych dostrzec jedność… Ponad osiemset stron przeczytanych w niecałe cztery dni. Czasu przeznaczonego na lekturę absolutnie nie żałuję. Bo też mimo tragicznego losu wielu tam osób, książkę czyta się niemal wchodząc w ich istnienie i byt…
Książkę czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Autor przenosi nas w szesnastowieczne życie dzieci ulicy, które nie tylko muszą walczyć o przeżycie, ale przede wszystkim muszą walczyć o swoje prawa… To opowieść o bezdomnych dzieciach, o bogactwie dodżów, o prześladowaniach religijnych… ale też o miłości i uczuciach jakie rodzą się mimo niepowodzeń, mimo trudności… i powstaniu pierwszego w europie getta…
To piękna, ale też smutna historia, młodzi są w stanie wiele zrobić by ze sobą być, a miłość ich jest bardzo silna.Czy para połączy się ze sobą i „będą żyć długo i szczęśliwie”?

Polecam, bo mimo jej objętości,  czyta się książkę bardzo przyjemnie

Imperium zła reaktywacja

okladka-imperiumImperium zła reaktywacja, to książka, która powstała na kanwie wydarzeń na Krymie i wschodniej Ukrainie… Książka czasem przeraża, czasem utwierdza nas w przekonaniu, że na wschodzi nie istnieją żadne demokratyczne reguły rządzące współczesnym światem…
Rosja Putina, to tak naprawdę imperium zła, a sam Putin, były KGBista, swoją politykę i pozycję umacnia dzięki terrorowi i wojnie, dzięki której pokazuje jakim jest  twardym przywódcą.
Książka opisuje wyścig zbrojeń, nie liczenie się z opozycją, czy nawet z własnym Narodem… Liczy się tylko władza i pieniądz, który jest dzięki wpływom i właśnie władzy… Tak naprawdę Rosją rządzą wielcy oligarchowie, którzy dorobili się majątków dzięki przychylności władzy, a którzy później tej władzy muszą się odwdzięczyć…
W książce znajdziemy też opisy broni przyszłości… i nie jest t broń znana nam z dotychczasowych wojen, ani wojskowych parad… Ich skuteczność, a przede wszystkim możliwość działania może przerazić… Jako przykład podam zdarzenia z kwietnia tego roku na Morzu Czarnym, w okresie mocnego przesilenia międzynarodowego, spowodowanego zajęciem przez Rosję Krymu. Amerykański niszczyciel „Donald Cook” znajduję się na wodach międzynarodowych kiedy system radarowy namierza dwa bombowce, którymi okazują się rosyjskie SU-24. Samoloty SA przestarzałe, więc na nowoczesnym amerykańskim niszczycielu panuje spokój… Kiedy bombowce zbliżają się mimo ostrzeżeń w strefę bezpieczeństwa okrętu zarządzono alarm… Żołnierze zmierzają do swoich stanowisk, zastanawiając się czy to prowokacja czy też prawdziwy atak… Nie czują obawy, na okręcie znajduję się nowoczesny system namierzania i niszczenia zagrażających obiektów. Po chwili okazuję się, że ten system to fikcja, bowiem w sekundę wysiadają wszystkie urządzenia, a amerykanie nie są w stanie określić zamiarów Rosjan ani ich skutecznie odstraszyć… Są bezbronni i mogą tylko przyglądać się jak bombowce nadlatują by zawrócić i kilkanaście razy przelecieć nad przerażonymi żołnierzami. Po czym nie niepokojeni odlecieli w poczuciu triumfu. Tak właśnie działa nowoczesny system zagłuszania radioelektronicznego przeciwnika Chibiny. Broń przyszłości… Amerykanie mimo nowoczesnego sprzętu byli bezbronni wobec dwóch przestarzałym samolotów, których piloci mogli zrobić co chcieli z niszczycielem…
To nie fikcja… to nas czeka w przyszłości… Polecam książkę..

Najdłuższy tydzień

Najdluzszytydzien_500pxNajdłuższy tydzień. Opowieść o HELL WEEKU – finale najbardziej morderczego treningu świata. To książka, którą się czyta jednym tchem. Ja zacząłem w sobotę wieczorem, skończyłem w niedzielę nad ranem, więc polecam książkę David Reida, bo jest co czytać i jest to naprawdę dobra książka opowiadająca o ćwiczeniach żołnierzy sił specjalnych amerykańskiej marynarki wojennej.
Pięć dni piekła, które potrafią złamać najtwardszych. 120 godzin tortur.  Prawdziwa próba charakteru, która jest przepustką do elitarnych oddziałów Navy SEALs. Ta książka pozwoli poczuć, czym naprawdę jest HELL WEEK . Krótko po ukończeniu szkolenia, David Reid zdecydował się opisać to, czego sam doświadczył. Zrobił to tak szczerze i tak sugestywnie, że udało mu się wyrwać czytelnika z wygodnego fotela i wrzucić w sam środek piekła. Przez wszystkie karty książki żyjemy szkoleniem żołnierzy, którzy wybrali służbę w jednostkach specjalnych marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych.
Do szkolenia wstępnego przystępuje niemal zawsze 100 żołnierzy różnych formacji i z różnymi stopniami wojskowymi. Są szeregowcy ale również i oficerowie, jednak podczas szkolenia wszyscy są równi i z równym zaangażowaniem ćwiczą na oceanicznej plaży, czy też  w samym oceanie, o każdej porze dnia i nocy. I tak przez miesiąc… Do końca ćwiczeń dociera niespełna 10 osób a czasami jeszcze mniej…
Miesięczne zajęcia kończą się właśnie szalonym tygodniem, rozpoczętym w poniedziałek wcześnie rano, a zakończonym w piątek… Bez snu, z krótkimi odpoczynkami na posiłek… Pięć ciężkich dni, po których zostają najtwardsi… Przez pięć dni można skorzystać z wyjścia… Wystarczy tylko uderzyć w dzwon i skończyć ciężką harówkę…
Polecam książkę…

Przewodnik po islamie i krucjatach

islam„Przewodnik po islamie i krucjatach” autorstwa Roberta Spencera musiałem przeczytać by zrozumieć islam. Po przeczytaniu dwóch wcześniejszych książek, aby zrozumieć co tak naprawdę spotyka ludzi, którzy wyznają islam, konieczne stało się przeczytanie „Przewodnika po islamie i krucjatach”, mimo, że książka dotarła do mnie w sumie przez przypadek.
Robert Spencer to znawca spraw bliskowschodnich i islamu oraz dyrektorem programu popularyzującego wiedzę na temat islamskich grup terrorystycznych.
Książka to przede wszystkim kompendium wiedzy na temat islamu, dżihadu, Koranu jak i krucjat, które w powszechnej wiedzy kojarzone są z wyprawami Krzyżowców przeciw islamowi… Jedne z rozdziałów poświęcony jest właśnie temu zagadnieniu wprowadzając nas w okres napadów muzułman na terytoria chrześcijańskie na długo przed wyprawami krzyżowymi. Książka to tez obalanie mitów czy też poprawnej polityczności na temat pokojowych zamiarów islamistów wobec niewiernych, czyli pozostałych na świecie ludzi…
Według bowiem Koranu i duchownych islamskich, mamy możliwość przejścia na islam, względnie pozostać przy swojej wierze, płacąc stosowne podatki… oczywiście ustalone tak by nigdy nie było nas stać na ich zapłatę… Jeśli odmówimy i jednego i drugiego zostaniemy uderzeni mieczem po szyi… czyli skróceni o głowę…
Osobny rozdział poświęcony jest kobietom w islamie… polecam szczególnie wszystkim wojownikom o równouprawnienie i prawa kobiet… Może by tak zajęli się obroną praw kobiet w krajach arabskich, bo tam kobieta warta połowę mężczyzny, a kwestie przemocy i gwałtów wobec są na porządku dziennym. Jeśli już zajmujemy się  gwałtami na kobietach w krajach muzułmańskich, to często sama pokrzywdzone lądują w więzieniach za przedmałżeński seks, bowiem nie znalazły żadnych świadków, którzy by naocznie widzieli sam akt gwałtu… Feministki z Europy mają duże pole do popisu, choć prawdę mówiąc nie słyszałem by zajęły się losem kobiet w krajach arabskich…
W książce wiele cytatów z Koranu, porównań Biblii i Koranu…

Miasto kłamstw. Cała prawda o Teheranie

miasto-klamstw2„Miasto kłamstw. Cała prawda o Teheranie” autorstwa Ramity Nawai, to zbiór opowiadań kilku osób, które mieszkają w tym mieście i w tym systemie. Żyją i mieszkają na co dzień z policją moralności, z wszechobecnym systemem donosicielstwa i tajnych informatorów. Jednak żyją jakby powiedzieć na nasze standardy normalnie, w ukryciu ale żyją i spotykają się.
W książce opisana jest normalna dziewczyna, która pragnie miłości i pragnie normalności… Nie otrzymując tego od męża rozwodzi się, co już skazuję ją na potępienie. Jest też chłopak zaciągnięty w młodości do basidżi, policji moralności, który okazuje się transseksualistą. Ale są też opowieści o prostytutce skazanej na śmierć, narkomanie, szefie irańskiej mafii, i… homoseksualiście.
Co ciekawe, to właśnie w Iranie najczęściej dochodzi do operacji przywracania dziewictwa, a seks analny jest najczęściej stosowany wśród młodych teherańczyków. Wiąże się z tym dowcip powtarzany w Teheranie. Mąż po nocy poślubnej, podczas której stwierdził, że jego wybranka jest dziewicą, poszedł podziękować ojcu panny młodej za to że tak dobrze i religijnie wychował poślubiona właśnie żonę, ten podziękowań nie przyjmuję mówiąc, by zięć podziękował matce młodej. Kiedy ten dziękuję matce, ta odpowiada, że w zasadzie podziewania należą się samej dziewczynie bo to ona żyłą w czystości i dziewictwie dla swojego męża… Kiedy ten w końcu dziękuję swojej żonie ta mu odpowiada… podziękuj za to dupie…
Książka opowiada o życiu codziennym irańczyków, muzułman, żyjących w szariacie… o tym jak żyją, jak młodzi ludzie marzą o wolności, o możliwości spotykania się i rozmawiania… O tym co im grozi, gdy dopadnie ich tajna policja… o policji moralnej składającej się z młodych chłopców, dla których służba Bogu jest wszystkim…
By żyć Teheranie należy kłamać…  i żyć w iluzji… Za sprawą tych wszystkich osób przemierzamy ulice i zakamarki Teheranu. Przemierzamy jedną z najdłuższych ulic Bliskiego Wschodu poznając jej architekturę, kulturę i historię…

Droga przez piekło

drogaDroga przez piekło”. Książka opisująca losy Fayzy D. syryjki, która wbrew woli rodziny ucieka z kraju do obozu dla uchodźców w Libanie. Książka napisana wspólnie przez Fayze D. oraz Djenane Kareh Tager pokazuje oblicza „arabskiej wiosny” w Syrii, miasta zrównane z ziemią przez wojska wierne Al-Asadowi. Ale obrazujące też życie ludzi z jednej strony stłamszonych przez tajną policję, wojsko z drugiej przez islam i wiarę…
19 letnia Fayza D. prowadzi nas przez historię swojej rodziny, strachu przed aresztowaniem, strachu przed tajnymi służbami i wszechogarniająca biedę ludzi skazanych na wegetację.

Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn

hitler„Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn”. Porażająca książka Dorothee Schitz-Koster o ośrodkach w których rodziły się czysto rasowo dzieci… Przez wiele lat ośrodki Lebensbronu kojarzone były jako wylęgarnie czystych aryjskich dzieci, gdzie blond włose, czyste rasowo dziewczyny zapładniane były przez niemieckich żołnierzy by rodzić Hitlerowi armię aryjskich dzieci…
Dorothee Schitz-Koster rozprawia się z tym mitem, pokazując czym tak naprawdę były ośrodki Lebensbornu. Na pewno były ośrodkami dbającymi o czystość rasową. Na pewno funkcjonowały poza prawem, a może obok prawa. Wiadomo, że trafiały tam niezamężne Niemki spodziewające się najczęściej nieślubnego dziecka, które albo same wychowywały pracując w samym ośrodku albo przekazywały dziecko do adopcji. Adopcji do rodzin najczęściej wysokich funkcjonariuszy SS, NSDAP… W takich ośrodkach nie było miejsca na nie czyste rasowo dzieci jak i dzieci chore… kierowane one były do specjalnych ośrodków, gdzie umierały, najczęściej na zapalenie płuc, po wcześniejszym ich zarażeniu grypą i brakiem leczenia… jeden z rozdziałów poświęcony jest właśnie takiej śmierci kilkunasto miesięcznej dziewczynki z zespołem Downa…
Autorka przedstawia losy kilkunastu dzieci, które urodziły się w tych ośrodkach, ich późniejsze relacje z biologicznymi rodzicami… Traumę jaką przeżywały przez wiele lat. Wstrząsające relacje niemieckich dzieci, ale przecież przez ośrodki Lebensborn przewinęło się setki tysięcy dzieci z Europy wschodniej, czy też Skandynawii…
Dla mnie przesłanie  Dorothee Schitz-Koster w ostatnich kartkach książki jest najważniejsze, dlatego cytuję w całości:
„Powinniśmy dzisiaj wyciągnąć z tego wnioski, gdy chodzi o kwestie reprodukcji, takie jak sztuczne zapłodnienie, zapłodnienie In vitro, surogatki, okno życia czy anonimowy poród. Dotychczas nie dyskutowano i nie myślano o tym, jak należy i trzeba obchodzić się z dziećmi, które powstały w laboratorium, które mają troje lub więcej rodziców, które zostały potajemnie oddane. Biografie dzieci Lebensbornu ukazują aż nadto wyraźnie, że matki i ojcowie, lekarki i psychologowie, doradcy socjalni i filozofowie muszą opracować strategię, by „dzieci nieznanego pochodzenia” nie wpadły w pułapkę milczenia.”