Bez tytułu

Idąc przez miasto opuszczam wzrok ku ziemi, by nie patrzeć ludziom w oczy, w poczuciu winy, ze się im stanęło się na drodze… Przemykam przy ścianach domów, by cień ich zasłonił moje człowieczeństwo… Chowam się miedzy bramami tak by nie dostrzegł już mnie nikt…

Kiedym już godzin kilka spędził na piciu, czas by ruszyć w miasto… a tam widzi się różnych ludzi i różne problemy… Czas by zobaczyć ten świat tak bardzo postrzegany i tak bardzo oczekiwany… tylko po co i dlaczego… wędruję i obserwuję… i potrze na świat i na ludzi dookoła…
Jadę tramwajem…. a tu ludzi wielu… do obserwowania…. trzeba uważać by obserwowaniem na wpierdol nie zasłużyć sobie…. O czym może myśleć facet samotnie jadący tramwajem, może i do domu jadący… o kobiecie która Go nie chce bo jest głuchoniemym….mimo że jest dobrym człowiekiem… o czym taki facet może myśleć… patrzę się Niego i chciałbym wiedzieć…
Albo o czym myśli samotna kobieta, wędrująca do pustego i zimnego domu… O tym że życie ją doświadczyła za bardzo, a może że tak bardzo pragnie bliskości… Może tez myśli jak wieczór spędzić ten weekendowy.. Z butelka wina… albo i dwoma butelkami…

O czym myślą ludzie przemierzający ten świat, o czym marzą, do czego tęsknią??

Zanim się coś zacznie trzeba pomyśleć czy warto…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.