A może by tak zniknąć …

kaja„Czy to nie ironia losu? Ignorujemy tych, którzy nas uwielbiają. Uwielbiamy tych, którzy nas ignorują. Kochamy tych, którzy nas ranią i ranimy tych, którzy nas kochają.”

* * *

Za mało pisania mojego jednak, a tak by to pisanie przyjemność mi dawało…. tak jak listy pisane i wysyłane daleko… tą przyjemność dają, bo się wie, że ktoś tam czeka i czyta to… Za niedługo powstaną pierwsze trzy rozdziały i nowy scenariusz tego… za szybko by mówić-pisać że nastąpił przełom jaki, bo on nie nastąpił… Nie nastawiam się na nic… ani na ten ani na przyszły rok… nastawiam się na słów tworzenie i układanie by powstało to…

* * *

czyż nie potrzeba nam wielkich zmian w tym co wokoło nas jest… czyż nie powinno się uciec, schować od świata tego cywilizowanego, które nic nam z siebie nie daje… nie nie ten świat,m to ludzie tworzący ten świat… więc ucieczką od ludzi jest pomysł na świata odzyskanie…
… obudziłem się w sobotni poranek, spoglądając w okna gdzie cudnie dzień wstawał… a była to wczesna bardzo godzina, kiedy słońce niepostrzeżenie czerwienią wychodzić zaczęło… przypomniała mi się wczorajsza rozmowa z kimś, kto okrutnie został skrzywdzony przez drugiego ludzia, bo to ludź był skoro podnosił rękę na swoje kochanie, bo tak Jej mówił wcześniej a może wtedy kiedy trzeźwym był… i Ona mi powiedziała, że dziwna sprawa bo rozum Jej mówił uciekaj, a serce mocno trzymało w miejscu… jak to możliwe…. „nie pytaj się” – powiedziała, ale tez powiedziała, że w trudnych chwilach słuchała Jacka Kleyffa, nie znałem, więc pół nocy słuchał i czytałem… cudne piosenki i cudne słowa…
Przeczytałem kiedyś, niedawno zresztą, taki wpis… „czasem mam ochotę jebnąć to wszystko i wyjechać w ch… daleko…” coś jest na rzeczy bo przestałem pasować do otaczającej rzeczywistości, a rzeczywistość nie lubi nie pasujących… stają się marginesem społeczeństwa w siebie zapatrzonego… więc może wyjściem jest zniknięcie niejako…

* * *

nie sądzę… by przeszłość sama zamknęła się już… więc to bardziej takie domknięcie niż zamknięcie… raczej potwierdzenie zamknięcia i pewność że się domknęło i chyba zamknęło za sobą … i się ma już pewność przynajmniej, że to co było, się już zakończyło… to było w połowie stycznia… z przedziwnym przeświadczeniem jednoczesnego zamknięcia i … rozpoczęcia… czy będzie tak jak myślę i czuję?

* * *

kaja1Wieczornie z Kaja Kowalewska i Agnieszka Marta Walczak w Manufakturze, podczas mojego wyjazdu do Łodzi, gdzie coraz częściej bywam. Cudne rozmowy o słów wierszem pisanie i tychże słów czytanie i zaczytanie… o nowej książce, która wkrótce pojawi się.. o uczuciach, wspomnieniach i życiu… Jaka jest Kaja? Niespotykanie dla mnie bliska i dość niespodziewanie normalna w tym co mówi o swoim pisaniu… Często jakbym siebie słyszał i jakbym siebie widział… Z niecierpliwością czekam na Jej nową powieść, bo ma być inna… ma być bardzie do ludzi niż dla ludzi… czy dowiem się czegoś nowego o życiu z książki tej?…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.