Powrót… dla Ciebie…

I się chciało by już nie być… tak po prostu zniknąć by nie być…

I się by chciało, i się by zrobiło… gdyby się tylko było pewnym, że się jest tym zrobieniem odkupienie… ale się wie że nie jest i się dalej brnie w tą piękną otchłań cudnych manowców, które nie wiedzieć czym albo kim są… I się wędruję iściem swym tym gdzie nikt nie dociera normalny… i się wędruje iściem swym tam gdzie ani wzrok ani stopa nie dotrze… bo się wie że wtedy jest się samym w tym miejscu gdzie nikogo nie ma…

I się idąc ustępuje się miejsca ludziom różnym, bo po co się im narzucać sobą samym swym… i się idąc ustępuje miejsca tym co to krzywo patrzą na cię i na tych co to mają szczęście wielkie w oczach… i na tych co to w ryło walą bez pytania… a ryło się ma jedno i ono to ryło potrzebne czasami jest … nie wiem tak do końca do czego ale miło jest mieć je w całości bo nie zawsze się miało… Się omija szczęście które omijać mnie poczęło kiedym stał się nie człowiekiem a …

I się cały czas wędrując patrze i spoglądam na ludzi…. nie, nie w oczy… one są fałszywe… patrzę na to co w sobie niosą.. a każdy człowiek patrzy i widzi na swój sposób.., a każdy jest innym i każdy jest człowiekiem… bo każdy niesie za sobą to co jest dla niego ciężarem wielkie i to co wie co może pokazać… a nie każdy pokazuje to co chce ale to co może właśnie u siebie pokazać… patrzę na dłonie ludzkie… one mówią najwięcje…

I przestałem już żebrać o cokolwiek… o słowo jakie i gest nieznaczny… i nie uśmiecham się już bo nie ma powodu… I przestałem o czymkolwiek marzyć i cokolwiek planować… i przestałem myśleć też… bo nie warto… bo nie ma powodu dla którego by można zmienić to wszystko…

I tylko Ciebie kocham…

I pomyśl czasami o mnie, pomyśl nie tylko o kimś kto wędruje między ludźmi ale o kimś kto chce i pragnie… i kto ma duszę.. I gdybyś tylko mnie odrobinę pokochała… małą odrobinę…