Jesiennie, kolorowo i … tęskno

płonia„Nigdy nie oceniaj ludzi po tym co robią, jak się ubierają albo co tworzą…. o wiele bardziej przemawia do mnie poezja Kai niźli pierdółki jakiś niedopchniętych autorek babskiej literatury… Na pęczki ich znam… i lgną swą obślizgłością … i swą „tfórczością”… wyjebane mam na takie dzieła … znikają i nic nie wnoszą…

Nigdy nie mów co kto ma robić, lubić albo tworzyć…
Realizuj się i żyj tak jak sobie to zaplanowałaś i jak chcesz..
Ale nigdy nie narzucaj czegokolwiek, komukolwiek … każdy sobie żyje tak jak chce i każdy chce robić to co chce… każdy żyje podłóg tego co stworzył sam w sobie…
Nigdy nie mów i nie oceniaj drugiego człowieka, bo kto Ci dał takie prawo?
I miej na wszystko wyjebane… tak najlepiej jest żyć w tym świecie…”

Ostatnie moje słowa do J. Sądzę, że się już nie odezwie do mnie… Z drugiej jednak strony sam tego chciałem, prowokując… Skutecznie odstraszam od siebie wszystkich dookoła… Dzisiaj postanowiłem się nie uzewnętrzniać na „fejzbuku”… tak, właśnie „fejzbuku”… Nic tam nikomu do tego co mi w głowie siedzi i dlaczego…

Znowu mam te problemy ze spaniem… zauważyłem, że nieco pomaga alkohol, przynajmniej w głowie nie siedzi szum ten… lekko odpływam w śnie, by za dwie godziny ponownie się obudzić… wstanę, przejdę się, wrócę do domu, spojrzę w okno… Znowu się położę by po minucie wstać i powtórzyć to co uczyniłem przed godziną… aż nie zmroczy mnie zmęczenie i usnę, by po chwili, zanim się tak naprawdę usnęło, zbudzić się potwornie zmęczonym…

Moja ceramika pierwsza …

WP_20151022_001To kolejna rzecz, która do mnie przyszła przez przypadek… Podczas szukania tematów na artykuł do gazety poznałem ciekawą osobę, z pasjami i takim ciepłem wewnętrznym… Pokazała mi swoją pracownię, w której wytwarza rożne cuda… powiedziała, że zaprasza na warsztaty ceramiczne i w taki sposób trafiłem do Niej jako uczeń… Pierwsze zajęcia i pierwszy wykonany prze zemnie przedmiot… Później byłem jeszcze dwukrotnie, raz z Gabrysią, która wykonała swoje małe dziełka…

Czy trudno jest cokolwiek wykonać gliny? Raczej nie, choć wiem, że to co wykonałem jest proste i mało skomplikowane. Jednak kiedy się włoży w to całe swoje wnętrze i będzie się poszukiwało takich form, które będą akurat dla nas na pewno z tygodnia na tydzień powstaną piękniejsze przedmioty…

A na razie cieszę się tym co sam wykonałem… służy mi jako naczynie do podgrzewaczy, wewnętrzna połyskująca czerń powoduje, że w chwili zapalenia świeczki wewnątrz pojemnika rozbłyska migotliwe światełko ciepła…

ceramika ceramika1

Moje nalewki… :)

WP_20151029_004Pomysł na nalewki zrodził się tak naprawdę z potrzeby chwili… Zaintrygowany rozmową na temat wspaniałego smaku pigwówki, pomyślałem sobie dlaczego miałbym i ja nie spróbować… A że często u mnie pomysł równa się z wykonaniem postanowiłem zrobić swoje nalewki… Na próbę zrobiłem trzy nalewki, a w planach jest jeszcze miodówka, którą chyba można robić o każdej porze roku… podaję przepisy, ale ja nigdy się do nich nie stosuję… moje proporcje zależą od tego jaki akurat mam smak, albo ile akurat czego zakupię… jak będą gotowe posmakuje i dam znać czy są dobre :P

Brzoskwiniówka

Składniki:

1 kg brzoskwiń

1 l wódki

500 ml spirytusu

250 g cukru

Przygotowanie:

Brzoskwinie pokroić na ćwiartki, zalać w słoiku alkoholem, zasypać cukrem i odstawić w nasłonecznione miejsce na cztery tygodnie, co jakiś czas poruszać słoikiem, aby cukier całkowicie się rozpuścił. Po miesiącu nalewkę przefiltrować i przelać do butelek, które przechowujemy w piwniczce przez co najmniej pół roku.

Nalewka ze śliwek węgierek

2 kg dojrzałych węgierek (mogą być nawet przejrzałe, o ile są zdrowe i świeże)

0,75 l. spirytusu (95%)

1,25 l wódki czystej

1/2 kg cukru (może być trochę więcej – to już kwestia upodobań)

W efekcie otrzymujemy około 2 – 2,2 l. nalewki

Śliwki pozbawiamy pestek i wrzucamy do słoja. Wódkę i spirytus mieszamy otrzymując miksturę o mocy około 60%. zalewamy nią owoce tak, aby były zaledwie zakryte alkoholem. Słój zamykamy i odstawiamy w cieniu na 4 – 6 tygodni (im dłużej, tym więcej smaku i aromatu przenika do nastawu). Po tym czasie zlewamy alkohol, a śliwki zasypujemy cukrem i czekamy aż się rozpuści (trwa to około dwóch tygodni). Uzyskany w ten sposób syrop zlewamy i łączymy z oczekującym alkoholem. Butelkujemy i odstawiamy przynajmniej na pół roku. Nalewka śliwkowa jest w barwie nieco podobna do koniaku. Zapach – renklodowy z niewielkim dodatkiem słodkiej wanilii. Smak bardzo śliwkowy i świeży, przypomina nieco japońską Choyę, ale jest zdecydowanie cięższy z racji dużo większego stężenia alkoholu. Bardzo dobra nalewka.

 
Anyżówka

Nalewka anyżowa, to nie tylko pierwsza nalewka jaką mogłeś(aś) wyssać…, ale przede wszystkim trunek o niepowtarzalnym, charakterystycznym, nieco orzeźwiającym smaku. Odpowiednio przyrządzona jest wspaniałym aperitifem, dodatkiem do deserów i kawy.

anyż (1/5 szklanki)

anyż gwiaździsty (10 szt.)

cukier (0.5kg)

wódka 65% (1l)

woda (1/4l)

Dodatkowe: goździki cynamon ziele angielskie wanilia skórka cytrynowa skórka pomarańczowa

Przygotowanie:

1/5 szklanki anyżu, 10 sztuk anyżu gwiaździstego, pół laski cynamonu, 5 goździków, 5 ziarenek ziela angielskiego i pół skórki otartej z cytryny lub pomarańczy (wcześniej starannie umytej) wkładamy do wysokiego naczynia. Zalewamy ciepłym roztworem sporządzonym z cukru i wody. Następnie powoli dodajemy wódkę. Mocno zakręcony słój/pojemnik/gąsiorek odstawiamy w ciepłe miejsce przynajmniej na dwa miesiące lub lepiej na pół roku. Zlewamy nastaw, filtrujemy, przelewamy do butelek i chowamy na co najmniej miesiąc do spiżarki. Po tym czasie nalewka powinna mieć kolor od ciemno-żółtego do brązowego, zaś aromat na tyle silny, aby z otwartej w salonie butelki zapach dotarł do wszystkich pomieszczeń, a nawet dalej.

Metody alternatywne:

Aby stworzyć nalewkę gorzką zamiast spirytusu używamy wódki 40-45%, nie dodajemy, jak łatwo się domyśleć, cukru. Choć łyżka miodu nie zaszkodzi. Proporcje między anyżkiem, a anyżem gwiaździstym możemy dowolnie zmieniać – ten drugi daje aromat bardziej subtelny. Oprócz skórki z cytryny możemy dodać sok z połowy cytrusa, przełamiemy tym sposobem słodycz.

Wodę możemy zastąpić mlekiem, dzięki czemu zbliżymy się do nieuchwytnej granicy między nalewką i likierem, a także zyskamy wspaniały dodatek do porannej kawy.

Czosnkowe zdrowotne cudo

WP_20151029_003Główną zaletą czosnku jest jego wpływ na utrzymanie równowagi mikrobiologicznej jelit. Czosnek dzięki swoim właściwościom odbudowuje zniszczoną florę bakteryjną w jelitach po przebytych kuracjach antybiotykowych. Bakterie probiotyczne pełnią jeszcze wiele innych istotnych funkcji. Nie tylko skutecznie eliminują bakterie chorobotwórcze, zabezpieczając nas przed infekcjami, ale wspomagają trawienie, wytwarzają niezbędne witaminy i przede wszystkim stymulują odporność, to dlatego właśnie większość naszej odporności pochodzi z jelit. Jelito grube, będące największym siedliskiem bakterii w naszym ciele, jest zatem swoistym „generatorem” naszego zdrowia i dobrego samopoczucia. Styl życia, jaki prowadzimy, nadużywanie leków, zła dieta i stres, niezwykle niekorzystnie wpływają na mikroflorę. Zaburzenie równowagi mikrobiologicznej jelit odbija się niekorzystnie na stanie całego organizmu. Terapia probiotyczna jest wówczas niezastąpiona i wysoce skuteczna w przywracaniu równowagi w przewodzie pokarmowym. Bakterie probiotyczne stymulują również wydzielanie śluzu, będącego naturalnym „uszczelniaczem” jelita oraz wytwarzają substancje o charakterze cytoprotekcyjnym, dzięki temu na powierzchni jelit tworzy się ochronna warstwa (więcej na temat probiotyku przeczytaj tutaj)

Czosnek kiszony – przepis który znalazłem w internecie. Kiedy obierałem czosnek, pachniało w całym mieszkaniu, aż sąsiedzi głośno komentowali na korytarzu… Cóż nie każdy lubi czosnek jak widać…

Składniki:

• 10 główek czosnku polskiego

• korzeń chrzanu

• kilka ziarenek ziela angielskiego

• łyżeczka pieprzu ziarnistego

• 3 liście laurowe

• suszone kwiaty i łodygi kopru

• łyżeczka gorczycy

• 1 łyżka soli kamiennej niejodowanej

• 1 litr wody

• małe słoiczki z nakrętkami

Wykonanie:

Czosnek podzielić na ząbki, obrać. Chrzan obrać, pokroić na kawałki. Słoiki umyć i wyparzyć wrzątkiem.

Na dno każdego słoika ułożyć 2 kawałki korzenia chrzanu, 5-6 ziarenek pieprzu, ziele angielskie, ½ liścia laurowego, i ¼ łyżeczki gorczycy. Ząbki czosnku ułożyć w słoiku, na wierzch dodać kilka kawałków kopru i zalać gorącą solanką przygotowaną w proporcji podanej poniżej.

Solanka:

Na 1 litr wrzącej wody dodać 1 łyżkę soli z lekką górką (koniczynie kamienna niejodowana – sprawdź dlaczego) . Całość gotować kilka chwil, odstawić.

Wypełnić słoiki mocno ciepłą solanką i szczelnie zakręcić. Tak przygotowane przetwory należy pozostawić w zacienionym miejscu w temperaturze pokojowej do kiszenia/fermentacji przez 2 -3 tygodnie.

Po tym czasie, gdy ustanie proces fermentacji/kiszenia, a woda w słoiku będzie już klarowna, należy jeszcze raz dobrze dokręcić słoiki.

Po ustaniu fermentacji można kiszonkę pasteryzować, ale wówczas wysoka temperatura pozbawi zawartość słoika wielu cennych składników.

Czosnek kiszony przechowujemy w chłodnym i suchym miejscu.