Dzień złodzieja. Macie dziś swoje święto – łapówkarze i złodzieje wszelkiej maści


Wychodzi więc na to, że po ośmiu latach rządów partii miłości, najlepiej zostać aferzystą, łapówkarzem, kłamcą… Po ośmiu latach, standardy są takie, że niejaka Sawicka jest niewinna, bo ją wredny agent oczarował, a ona niewinna istota a ponadto słaba płeć dała się omamić wrednemu agentowi, który czyhał tylko na jej niewinność i nieskalaność… Niewinna jest też Marczuk-Pazura, bo wykorzystano jej naiwność, niewinny jest „Misiu” Kamiński jadący sobie na „browarka” służbowym samochodem… niewinny pewno też i jest Sławomir „Zegarek” Nowak, gdyż tylko przez zwykłe niedopatrzenie nie wpisał zegarka wartego tyle ile wynosi roczna pensja wielu Polaków. Niewinni są również mafiosi z Pruszkowa… Wychodzi więc na to, że wszyscy dookoła są niewinni … a kto jest więc w takim razie winien?, oczywiście szef CBA, który walczył z patologia i łapówkarstwem wśród polityków z pierwszych stron gazet, co to chcieli „kręcić lody” na mieniu społecznym…

Jak to jest, że sądy, które wydawały zgody na działania CBA są niewinne, a szef CBA wart aż 3 lat? To pytanie powtarzane jest wielokrotnie przez wielu komentatorów dzisiejszego wyroku. Co ciekawe skazany prawomocnie jest również bohater „afery gruntowej”, niejaki Ryba, za którą to też skazany został Kamiński. Więc kto wreszcie złamał prawo, a kto nie… Czy skoro sądy zgadzały się na przeprowadzanie akcji przez agentów CBA, to teraz nie wydający decyzje sędziowie powinni odpowiadać za łamanie prawa? Czy wyrok na Kamińskiego to preludium do nieczystej kampanii wyborczej… do wykazania różnic między IV RP a III RP, tworzoną przez Donalda „Słońce Peru” Tuska, Bronisława Bula-Komorowskiego i innych „elyt warszawskych”… Polski wymiar sprawiedliwości nie potrafił skazać różnych Mirów, Zbychów, mafiosów z Pruszkowa…. Polski wymiar sprawiedliwości nie może skazać Kiszczaka… za to skazuje tych co ujawnialoi korupcję na najwyższym szczeblu… A może ten wyrok to zemsta sędziów, jak pisze na swoim blogu europoseł Wojciechowski. Okazuje się, że za czasów Kamińskiego CBA wykryła aferę korupcyjną w Sądzie Najwyższym. Sprawa ciągnie się już siódmy rok i jak zawsze końca w takich sprawach końca nie widać… O ile kiedykolwiek usłyszymy o końcu…
* * *

Niejako na marginesie tej sprawy, zapadł wyrok w sprawie Komorowski przeciw Hofmanowi w trybie wyborczym. I tu kuriozalna sytuacja, bowiem Hofman zapytał się prezydenckiego urzędnika, czy ten a ten jest w honorowym komitecie Prezydenta. Okazuje się, że zdaniem sądu zadanie pytania też może być nieprawdziwe (sic!)… Tak więc nie można już się polityków chyba o nic pytać, tym bardziej publicznie zadawać pytania niewygodne, bo może się okazać, że będziemy musieli tegoż polityka uprzejmie przeprosić za naszą impertynencję i  dociekliwość….

 

* * *

A czy musi być?

A miało być częściej, a tu się okazuje, że już ponad dwa miesiące nie było… Cóż, widać mało ambitny jestem w swoim pisaniu i tworzeniu… Nie wszystko się jednak udaje, a raczej mało co mi się udało przez te dwa miesiące.. Choć w życiu nastąpiły dość znaczne zmiany to wewnątrz nadal wrak istoty ludzkiej… Może tym razem się to uda… Co ja z tym udawaniem… jakbym grał w totolotka, albo wygram albo i nie… jak się nie weźmiesz za siebie to gówno się uda…

* * *

Czy można być jednocześnie twórcą i tworzywem… odwieczny dylemat, tak mocno przejaskrawiony i pokazany w jednym z kultowych filmów… Dlaczego o tym piszę… bo mam odwieczny dylemat ze swoim jestestwem i swą „twórczością”

* * *

Kiedy spoglądam w lustro by dostrzec człowieka zastanawiam się czy przypadkiem nie obrażam człowieka swoim jestestwem… bo ja gdy spoglądam na siebie to nie widzę człowieka… spoglądam na siebie i widzę istotę, która stała się zła swoją złością… widzę istotę która tyle krzywd uczyniła, że nie można nazwać tę istotę człowiekiem… Jakiś czas temu dowiedziałem się, że się nad sobą rozczulam…, że jestem egoistą, chamem, że brak mi kultury, że gram nie siebie… niech i tak będzie… Przyjmuje to wszystko…. Przyjmuję, że się rozczulam, że nie rozumiem, że cham nad chamami jestem i że jeszcze parę przymiotników mnie określających znajdzie się… przyjmuję żem… ”lodowy dziennikarz”… cóż mogę na to wszystko?

* * *

Brakuje mi jednak cierpliwości w tym wszystkim co planuję…. Chciałbym aby stało się już i teraz, czasem jak małe dziecko, rozkapryszone, które tupaniem nóżek domaga się od rodziców wysłuchania go… A może to nie jest brak cierpliwości a słabe zorganizowanie się… Jakby jednak nie było, często nie potrafię zrobić to co bym chciał w tej chwili, a najgorzej że nie chce mi się pisać o tym co ostatnio się wydarzyło wokoło… Jestem chamem, egoistą, nieczułym draniem… Się dowiedziałem o tym a różnych ludzi, którzy raczej się znają na rzeczy, a na pewno na drugim człowieku… jeśli można w moim przypadku mówić tu o człowieku… Cóż, dla mnie to żadna nowina… odczłowieczyłem się skutecznie przez lata zła jakie wokół mnie jest…