Czym jest szczęście? Kim jest człowiek?

„Historia ludzkiej wiary cuchnie od milionów trupów pomordowanych w imię wiary, takiej, innej, czy jeszcze innej, nie ma znaczenia jakiej, bo wszystkie jednakie. Każda wiara poi się krwią, ocieka krwią, opływa krwią, ale niestety nie tonie w tej krwi, lecz rozkosznie pławi się, bo krew jest jej krwawym żywiołem. Historia ludzkiej wiary jest nieprzerwaną czarną „nocą świętego Bartłomieja.”

Sted

Każdy z nas pragnie szczęścia i do niego dotrzeć przemierza niezliczoną liczbę kilometrów… Każdy z nas w swym takim pragnieniu zapomina jednak, że można poprzez swoje szczęście sprawić, by ktoś inny był mniej szczęśliwy…  czasami mam wrażenie, że kiedy dostrzegamy już u kogoś taki mały promyk szczęścia, to po prostu zazdrościmy, czy też chcemy sprawić by to szczęście tego kogoś ominęło….  i wtedy zdarza się dziwny „cud” że tak się właśnie staje i  od tego kogoś właśnie ucieka promyk nadziei na zmiany… Czy my to sprawiamy, czy też nasze patrzenie zazdrosne…
O Internecie i rożnych portalach społecznościowych już pisałem… mogę tylko powtórzyć wcześniejsze moje słowa, że większego bagna, niż FB, tudzież inne różne portale społecznościowe nigdy nie widziałem… Co prawda, sami sobie to tworzymy, poprzez zawieranie rożnych znajomości, czasami dziwnych, a często z osobami, które na ulicy minęlibyśmy bez spojrzenia nawet, ale przecież po to jest FB by te znajomości zawierać… Coś jest w tym, że większość z nas spędza kilka godzin przy monitorze komputerowym, niektórzy nawet posiłkują się telefonem :-) by zamienić kilka zdań z kimś po drugiej stronie, z kimś kto wydaje się i dalekim i jednocześnie bardzo bliskim…
Skąd wzięła się u nas ta konieczność szukania i bycia wśród znajomych z daleka? Dlaczego akurat chcemy być wśród osób, które są i znajome i tak naprawdę nie znajome? Skąd w nas tyle samotności, że szukamy ludzi do rozmów poprzez Internet?… Czy nie stajemy się bardziej samotni, kiedy rozmawiając z kim po drugiej stronie, nagle dowiadujemy się, że to inna osoba niż nam się wydawało, niż nam podpowiedziała nasza wyobraźnia… Czy wtedy szukamy dalej, czy też zamykamy się w swej samotności jeszcze bardziej…

Miałem nie zajmować się konkursem Eurowizji, w którym wgrał/a Austriak/czka, który/a to była facetem a stała się kobietą z brodą na dodatek… Miałem się tym nie zajmować, ale sprowokowały mnie pewne wpisy na portalach społecznościowych, mówiące ogólnie o braku tolerancji wśród Polaków …. Kiedy delikatnie zwróciłem uwagę, ze jesteśmy tolerancyjni, i wynika to z naszej historii, oberwało mi się niemiłosiernie, szczególnie od osób których dotknęła pewna odmienność… Nie żeby te osoby były innej orientacji… tylko że, jedna ma chore dziecko, a druga sama jest chora… Dość powiedzieć, że obie Panie uznały, że skoro mnie problem niepełnosprawności nie dotknął, nie mam prawa mówić, czy ludzie są tolerancyjni wobec nich czy też nie… Zaprawdę dziwne to pojęcie tolerancji, które w założeniu jest nietolerancyjne do osób mających inne zdanie, pogląd…
Co do samego konkursu, od dawien dawna nie oglądam telewizji, by nie marnować czasu właśnie na takie głupstwa… Nigdy bym nie wiedział kto wygrał Eurowizję, gdyby nie rozgorzała dyskusja na portalu społecznościowym… Nie zagłębiając się w sens tych wszystkich dyskusji, zastanowiło mnie jedno… czy naprawdę taki obraz kobiety jest nam potrzebny? Czy nie została przekroczona granica przyzwolenia do prowokowania, pokazywania, że tak naprawdę można wszystko…

1 Komentarz

  1. O mnie piszesz jako o osobie chorej. A moja przyjaciółka Madzia ma dziecko niepełnosprawne.absolutnie nie było potrzeby byś brał udział w dyskusji toczacej sie na MOIM profilu. Swoja drogą to chcę byś wiedział że ja też jestem odmiennej orientacji seksualnej. W sumie lubię seks z moją przyjaciółką, ale i z mężem też. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.