Każdy dzień prowadzi mnie do obłędu…

Każdego dnia człowiek myśli sobie, że spotkało go dzisiaj wiele rzeczy… bardziej ważnych, mniej ważnych i zupełnie błahych… a czasami nawet gówno wartych… Każdy dzień w przeważającej części składa się z rzeczy błahych, no może mniej ważnych… ale na pewno nie z ważnych… Mnie spotkało ostatnio tylko kilka znaczących epizodów, które skłoniły mnie do myślenia, nad tym czy abym nie oszalał z myślami swymi i czy abym nie stał się mniej realny niż wirtualny… Czy ja w ogóle myślę?

Dzisiaj doszedłem do wniosku, że internet i różne portale społecznościowe to jeden wielki syf… Nie żebym coś odkrywczego stwierdził, albo coś zjawiskowego, coby kwalifikowało mnie do Nobla, albo lepiej do Jobla… doszedłem jednak sam w sobie, że to gówno nazwane portalem społecznościowym, ma tyle wspólnego ze społecznością co ja, nie przymierzając z księdzem… Dlaczego do tego doszedłem? Sprawa jest prosta i dość dziwna… Jakiś czas temu byłem w jednejz grup zamkniętych, których chyba jest tysiące jeśli nie więcej.. okazuje się, ze ludzie którzy chcieliby coś ciekawego wnieść do rozmowy jest mało.. dzisiaj króluje demotywator… dupa goła i penis… czasami w połączeniu…. nie żebym miał coś przeciwko takiemu połączeniu… ale żebym w co drugim poście to oglądał? Jakiś taki dziwny ekshibicjonizm zapanował w sieci, ze ja chyba poproszę o przystanek i wysiądę z tego pojazdu… No ja rozumiem, że każdy by chciał pochwalić się obrazkiem, ale tym sposobem cofamy się do epoki kamienia łupanego gdzie swoje uczucia i odczucia wyrażano pismem rysunkowym… Dobla… jak mawia Gaba nie czepiam się szczegółów… każdy wyraża sobie tak jak potrafi… Ne zmienia to jednak mojego zdani, że portale społecznościowe to jeden wielki syf… i nie zmienię zdania… chyba że moje zdanie zmieni mnie… bo też tak może być…

Matka mojej córki uświadomiła mnie brutalnie, ze słowo, pytanie co z Gabrysią zadawane niemal codziennie nie zawsze musi oznaczać, ze się zapytałem od córkę… nie wiem może się zapytałem o jakąś inną Gabrysię, albo o życie seksualne mrówek, albo może zapytałem się tak dla odechcenia, by jakiś dialog poprowadzić… Otóż dzisiaj się okazuje, że Gabrysia przechodzi terapie, o czym ja nic nie wiem… Kiedym się zapytał dlaczego nic nie wiem, odpowiedz była prosta, ale i zaskakująca…”a pytałeś się”… Nie no, kurwa pytałem się codziennie rano jaką ma pogodę i czy nogi miała w nocy razem… Cóż wychodzi na to, że niektórym pytanie trzeba bardzo uszczegółowić, więc sobie pomyślałem że zrobię taki wykaz.. i kiedy się zapytam co z Gabą, zadam kilkadziesiąt hipotetycznych zdarzeń które mogły ją spotkać.. tak dla przestrogi, cobym nie ominął niczego istotnego w życiu córki…

Z rzeczy mniej istotnych zauważyłem, że natura potrafi splatać nam niezłego figla… załączone do tego wpisu zdjęcie to autentyk… Się codziennie przemierza trasę z domu… mieszkania bardziej… albo miejsca gdzie się ma wrażenie, że się śpi, do pracy i nigdy się nie zauważyło tego oto cudu…. Dopiero dzisiaj idąc z nisko posadowionym nosem zauważyło się że na betonowej drodze samo się zrobiło serce… no może nie samo, ale przyroda zrobiła… albo jakaś siła zrobiła…. ktoś zrobił. Nie człowiek na pewno, ale ktoś, kto chciał, by to serce pojawiło się na drodze…. Może dla takich wędrowców jak ja, coby przypomnieć że gdzieś tam się miało serce i się kochało… i że się właśnie to uczucie pojawiać zaczęło….

Z innych mniej ważnych zdarzeń muszę wspomnieć, że się w zęby dostało… W zęby od takiego typa co to nie lubi jak mu ludzie z drogi nie schodzą… Ja niestety nie lubię schodzić z drogi którą sobie akurat obrałem więc siłą rzeczy ktoś musiał wyskoczyć… dobrze że ząb nie wyskoczył i się ma całą szczękę jeszcze na miejscu… Swoją drogą, jak to jest, człowiek spokojnie przemierza swą trasę z punktu A do punktu B i nigdy nic mu wchodziło w drogę, aż do wczoraj… zmienić drogę trzeba czy też zmienić przyzwyczajenie? Ot egzystencjalny problem mój na wieczór…

Z rzeczy najważniejszych.. syn powiedział, ze nie chce ze mną mieć nic wspólnego… Pamiętaj, że kiedyś byłem, później nie byłem, a teraz pragnę być…

4 Komentarze

  1. nie ktore kobiety to istne zolzy….manipulantki…..
    serce wyryte to znak moim zdaniem na cos moze prawdziwego?czas pokaze w twoim zyciu….
    ktos kto urzywa przemocy sam sie boi najbardziej…….ale ja bym zmienila droge…….albo nie !!!!!!!!! dlaczego trzeba sie bac kogos tak malego zadal ci bol fizyczny bo inaczej nie potrafil cie urazic ….
    twoj syn kiedys zaplacze oby nie bylo za pozno…….samo zycie jak ja to mowie (ktos z dalekiego swiata)

  2. Czytam i zachodze w głowę, jak to jest, ze ludzie maja tak podobne przemyslenia do moich. Tyle, ze ja ostatnio mam problem ze zidentyfikowaniem tego, co wazne i mniej wazne. Zagubiłam sie gdzies w tym chaosie świata i pozbierac nie moge. Teraz dla mnie wazne to co w sercu.. A propo’s serca.. Ty Grzesiu widzisz serce, kto inny dostrzeze w tym łeb koci z postawionymi uszami (ostatnio wszystko mi sie z kotami kojarzy ) a dla innego to zwykła dziura w ziemi.. Widzimy co czujemy, tak chyba jest. Co w sercu to w głowie i odwrotnie. Wazne, zeby w ogóle cos czuć.
    A rodzina zawsze powinna byc najwazniejsza. Nie zeby trzeba było wybierac miedzy nia a kims, tylko tak zyc zeby niczego nie stracic, nie uronić zadnej chwili, tej złej tez..
    A ja Ci zycze najlepszego..

  3. Z rzeczy najważniejszych – syn. (…) daj mu czas na poukładanie sobie wszystkiego, pozwól mu zrozumieć. Nie proponuję odwrotu, zachęcam jednak do „bycia” choćby tuż tuż za plecami. Ostatnio zrozumiałam, że rodzić nie koniecznie powinien akceptować bądź nie wybory swojej pociechy, rodzic powinien być tuż obok mimo wszystko.
    Portale społecznościowe – wiem, domyślam się o jakiej grupie mówisz. Idea była ciekawa, miejsce gdzie można porozmawiać i podzielić się swoimi przemyśleniami, uzdolnieniami… Większość członków postawiło na banał. Trudno. Kto stracił : my czy oni…. Oni się nie wzbogacają, żyją w obłudzie , iluzji itd. Niech sobie tak żyją. ( i ja opuściłam tą grupę, ze smutkiem. liczyłam , że będę miała z kim pomyśleć, zatrzymać się i latać)
    Matka Twojej córki – wiem, nie powinnam się do tego odnosić, ale… myślę, że to ona może obudzić się któregoś dnia z ręką w nocniku. Kobiety oczekują od mężczyzny zdania złożonego, wskazanego podmiotu i orzeczenia… a mężczyźni… przecież oni zadają krótkie, jasne i wiele zawierające pytanie. Jak mało kobiet zdaje sobie z tego sprawę.
    (…)

  4. Nie chcę i nie będę analizowała tego wspaniałego tekstu. Chcę więcej!!! świetnie wszystko ująłeś. Karola

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.