Wędrówki nad zalewem…

TrzebuszTo miejsce piękne a jednocześnie niespotykane w swojej historii… Nad zalewem w okolicach miejscowości Brzózki… piękny pałac z niesamowitą historią, zdewastowany park z niespotykanymi drzewami, pozostałości ławek w środku lasu… i piękna dzika plaża, po której się spaceruje urzeczonym widokami i czystym piaskiem…

Jeszcze tam wrócę i napiszę o tym tajemniczym miejscu i  tajemniczej grocie, na której zawsze są znicze a wykonanej… no właśnie, tak naprawdę nie wiem z czego…

Trzebusz1 Trzebusz2 Trzebusz3 Trzebusz4 Trzebusz5

Jestem wolny w najostatniejszym stopniu

Nie wstawię dupy gołej a nie mniej gołej ani więcej… nie będę robił za pajaca, który o wszystkim wie i który wszystko wie… mam dość tego zbioru ludzi, którzy wchłonięci zostali do wirtualnego świata, gdzie i przyjaźń wirtualna i miłość i pewno seks też wirtualny… mam dość zdjęć przy palmach, ciepłych morzach, super samochodach, jachtach i motorach… uciekać jak najdalej, do świata tyleż rzeczywistego co na wyciągnięcie ręki…

Kiedyś się tak zastanawiałem po co wysyłam pewne sygnały tu o stanie ducha i duszy mej… wpierdalam się w coś co i tak mało znaczy… chyba… tak mi się wydaje… trzeba dużej cierpliwości by zrozumieć co kto pragnie… takich ludzi się zamyka po prostu i tyle…

Kto wie, które z nas jest narzędziem losu, a które zwykłym człowiekiem, kto jest przyczyną, kto żyje w innych ludziach i staje się z kolei przyczyną ich działalności.” E. L. Doctorow

wtedy właśnie zrozumiałem, że zamykając drzwi zamykam życie swoje… wtedy właśnie zrozumiałem, że nie mogę pokochać nikogo więcej by nikogo więcej nie skrzywdzić sobą… znaczy się pokochać to dawać siebie a ja nie tylko nie daję ale i sprowadzam nieszczęścia… za późno się dowiedziałem i pozostawiłem tę pustynie po sobie…

dużo czytam, a więc dużo cytuję, a skoro dużo cytuję, to zapominam powiedzieć skąd i od kogo pochodzą cytaty. Właściwie okradam trupy i włamuję się do sarkofagów” Bohumil Hrabal

zaczynam więcej cytować nie wiedząc kogo.. nie wiedząc do końca czy to moje czy też skradzione, okradzione … te trupy… to choroba czy też natręctwo jakie… a może cytuję sam siebie i w obawie o kradzież jaką przypisuję komukolwiek, a może nie mam sam co do powiedzenia więc cytuję to co mi przypadnie, co lepsze a nie gorsze, co ciekawsze… a może mózg mój nic już nie stworzy ciekawego, bo mądrego to już na pewno…

Nie może być tak, że dwa dni wcześniej chce być u mnie na święta, by następnego dnia mama jej nie pozwala mi rozmawiać a dzisiaj mi mówi że nie przyjedzie… nie może być tak kurwa, że … no nie może … Ostatnio coraz mniej jest jej u mnie…. jakby zapomniała, że przez pierwsze pięć lat jej życia to ja się Nią zajmowałem… przestała już tęsknić… a może wpadła w rutynę spotkań… ciężkie to wszystko i wiem teraz jak bardzo ciężko było tym starszym…

żyje tylko dla niej, jestem tylko dla niej… i więcej nic nie znaczy… „wiedz, że nadal jesteś pierwszą i ostatnią myślą mojego dnia” 

Witraże, cudna praca ze szkłem…

krzyzNie sądziłem, że prace ze szkłem da mi tyle satysfakcji i radości… po pierwszym wykonaniu witrażu, choć z jednolitego szkła, przyszedł czas na trudniejsze projekty. W ten sposób powstał krzyż oraz Wielkanocne jajka… cudnie jest spoglądać na to co się samemu zrobiło… i kolor szkła w którym odbija się światło… Trzeba samemu to poczuć… I sprawa najważniejsza, ten spokój jaki człowieka ogarnia podczas pracy… dotyk narzędzi, szkła…. widok powstających elementów ich szlifowanie a następnie łączenie cyną… to trzeba poczuć…
jajko

Nienawiść

nienawiscKsiążka Stanisława Srokowskiego poraża, poraża relacjami z Wołynia, zbrodnią i zawiścią… Nie czyta się tego łatwo, ani przyjemnie… opisy zbrodni zawsze trudno się czyta, ale jest coś w tej książce czego nie znalazłem w innych książkach opisujących ludobójstwo na Wołyniu… Trudny to i ciężki okres stosunków polsko-ukraińskich… ale też i tragedia wielu rodzin, kobiet… dzieci… Oby nigdy takie wydarzenia nie powtórzyły się… 

Sedina


Trwa w najlepsze dyskusja w Szczecinie nad zrekonstruowaniem pomnika niejakiej Sediny… Piszę niejakiej, bo tak naprawdę nie wiadomo skąd ten mit powstał, znaczy się wiadomo kiedy i dlaczego, nie wiadomo tylko czy zmitologizowanie postaci germańskiego bóstwa winno być przez Polaków akcentowanie jako najważniejsze, a samo przedstawianie Sediny jako mitycznej założycielki miasta na miejscu. Niekoniecznie winniśmy akcentować właśnie fakt istnienia rzekomego bóstwa germańskiego skoro wiadomym jest że plemiona słowiańskie zamieszkiwały te tereny i terany aż pod dzisiejszy Berlin… Skąd więc nagle się wzięła ta Sedina?

Sedina została wymyślona w XIX wieku, na fali wzrastającego nacjonalizmu niemieckiego, przez grupę berlińskich studentów pochodzących ze Szczecina. Jej imię urobiono od nazwy wzmiankowanego przez Klaudiusza Ptolemeusza germańskiego plemienia Sidinów, którym XVI-wieczny kronikarz Thomas Kantzow przypisał założenie Szczecina. W Szczecinie od końca wieku XIX aż do roku 1940 znajdował się pomnik bogini Sediny, zwany też Fontanną Manzla – obiekt zabytkowy składający się z basenu fontanny autorstwa Otto Rietha oraz nieistniejącej kompozycji figuralnej Ludwiga Manzla. Grupa figuralna składała się z postaci kobiecej trzymającej żagiel i wspartej na kotwicy, mitologicznego bóstwa handlu – Merkurego, żeglujących w łodzi oraz bóstw morskich. Symbolizowały one związki miasta z handlem oraz gospodarką morską jako podstawy jego ekonomii. Obiekt znajdował się na placu Tobruckim, u zbiegu współczesnych ulic Dworcowej i Nowej w Szczecinie. Obecnie w tym miejscu znajduje się Pomnik z Kotwicą.

Nie jestem przeciwny powrotowi pomnika, żeby była jasność… Jestem przeciw bezmyślnej propagandzie temu towarzyszącej, ze jakoby wracamy do jakichś tam korzeni, przywracamy mityczną postać miastu, które miało być przez nią stworzone… Bez przesady, można by znaleźć bardziej wyraziste postacie mitologiczne dla Mojego Miasta, nie zideologizowane do granic możliwości… Nie jestem przeciwny by tenże pomnik odtworzono, pod jednym warunkiem, że będzie opisane dlaczego i po co w ogóle powstał mit Sediny….

Tak się zastanawiam komu i po co potrzebna jest ta Sedina?

Dum spiro spero

„Ach, pomóż wspomóż dopomóż ty – jedyny jedyniutki wyjątku czuły – odeprzeć tłumne pospolite armie reguły, i ach, cudne manowce, dźwignąć się, powstać, z-podeptanych-przez-demony-powstać, z fatalnego opętania się odpętać (…) i naprzód iść, naprzód zawsze i niesłychanie.” Edward Stachura

Nigdy się nie przyzwyczaję do tej pustki w domu… kiedy wyjeżdżasz…. nigdy sobie nie wybaczę, że sprawiłem Wam tyle ran i tyle cierpienia… nigdy, choć dzisiaj już dorośli jesteście…

Dum spiro spero

Jestem wolny w najostatniejszym stopniu

Dawno mnie tu nie było… bardzo dawno… a miało być inaczej i nie jest… Czegóż mi ostatnio brakuje…. chyba tylko czasu i chęci ogólnej… Najciężej jest się zmuszać dziennie, rannie do wstawania i działania… Czymże można ogarnąć tę pustkę, która wypełnia… Chociaż czy pustaka może cokolwiek wypełnić….

Czy będzie mnie więcej… nie wiem… Przypomina mi się film „Zielona mila”…. zmęczony jestem szefie…

Dziewczyna z pociągu – Książka Pauli Hawkins

dziewczyna-z-pociagu-b-iext30259574Niesamowita książka, którą można tylko przeczytać w jedną noc… Sensacyjny wątek, zmienność akcji… i bardzo intrygująca fabuła…

Książka opowiada historię Rachel, rozwiedzionej alkoholiczki, która codziennie jeździ tym samym pociągiem, mijając po drodze urokliwe domki na przedmieściach, i codziennie obserwuje przez okno tę samą parę jedzącą śniadanie na tarasie. Z perspektywy Rachel życie Jess i Jasona – tak ich nazywa – jest idealne, w przeciwieństwie do tego, które jeszcze niedawno było jej udziałem. Pewnego dnia Rachel jest świadkiem sceny tak szokującej, że postanawia opowiedzieć policji o tym, co widziała; wkrótce jednak zaczyna się zastanawiać, czy na pewno była to mądra decyzja.

Dla mnie książka bardzo dobra, bardziej studium psychologiczne człowieka niż thriller… bardziej studium złożoności postaw i złożoności podejmowanych decyzji…

Jesiennie, kolorowo i … tęskno

płonia„Nigdy nie oceniaj ludzi po tym co robią, jak się ubierają albo co tworzą…. o wiele bardziej przemawia do mnie poezja Kai niźli pierdółki jakiś niedopchniętych autorek babskiej literatury… Na pęczki ich znam… i lgną swą obślizgłością … i swą „tfórczością”… wyjebane mam na takie dzieła … znikają i nic nie wnoszą…

Nigdy nie mów co kto ma robić, lubić albo tworzyć…
Realizuj się i żyj tak jak sobie to zaplanowałaś i jak chcesz..
Ale nigdy nie narzucaj czegokolwiek, komukolwiek … każdy sobie żyje tak jak chce i każdy chce robić to co chce… każdy żyje podłóg tego co stworzył sam w sobie…
Nigdy nie mów i nie oceniaj drugiego człowieka, bo kto Ci dał takie prawo?
I miej na wszystko wyjebane… tak najlepiej jest żyć w tym świecie…”

Ostatnie moje słowa do J. Sądzę, że się już nie odezwie do mnie… Z drugiej jednak strony sam tego chciałem, prowokując… Skutecznie odstraszam od siebie wszystkich dookoła… Dzisiaj postanowiłem się nie uzewnętrzniać na „fejzbuku”… tak, właśnie „fejzbuku”… Nic tam nikomu do tego co mi w głowie siedzi i dlaczego…

Znowu mam te problemy ze spaniem… zauważyłem, że nieco pomaga alkohol, przynajmniej w głowie nie siedzi szum ten… lekko odpływam w śnie, by za dwie godziny ponownie się obudzić… wstanę, przejdę się, wrócę do domu, spojrzę w okno… Znowu się położę by po minucie wstać i powtórzyć to co uczyniłem przed godziną… aż nie zmroczy mnie zmęczenie i usnę, by po chwili, zanim się tak naprawdę usnęło, zbudzić się potwornie zmęczonym…